agentprovocateur
Blog > Komentarze do wpisu
PIESKIE ŻYCIE
Ta historia jest prawdziwa… Znajomi moich znajomych mieszkają za miastem, mają całkiem ładny domek i miłych sąsiadów za płotem. Mają też psa – duże, dosyć agresywne bydle. Któregoś dnia patrzą: A ich pies trzyma w pysku małego psiaka sąsiadów (jakiś York czy coś w tym stylu). Psiak nie dawał znaku życia, potarmoszony, wymięty, krew zmieszana z ziemią… – znaczy się trup. Znajomi się przerazili. Strasznie głupio – pomyśleli sobie. Jak tu się przyznać sąsiadom, że ich bydle zagryzło takiego milutkiego psiaczka… Wiem, że to zabrzmi groteskowo i nieco strasznie, ale postanowili wyłgać się od odpowiedzialności… Odebrali swojemu bydlęciu tego psiaka, wymyli go pod ogrodowym wężem… wyczesali, wysuszyli suszarką… Później przyczaili się i kiedy sąsiadów nie było w domu, podrzucili tak spreparowane ciałko sąsiadom na trawnik… Następnego dnia natknęli się na sąsiada, który był nieco zmieszany, nie wiedział co o tym myśleć: - Dwa dni temu zdechł nam pies. Własnoręcznie go zakopałem w ogródku, a tu proszę… - mówi i pokazuje na czyściutkiego trupa pieska..
wtorek, 19 sierpnia 2008, bosman70
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/08/21 21:51:50
Brzmi niczym fragment z Kinga ))))))))))))))
-
2008/09/11 15:12:26
Cud prawdziwy! :)
amabilis.blox.pl
-
2008/09/11 15:28:58
Musiał być w niezłym szoku :)
-
2008/09/11 16:59:09
dziwne... historię tę słyszałam już parę razy, z paru różnych źródeł i za każdym razem zaczynała się od tego, że wydarzyło się to znajomym znajomych i że historia ta jest prawdziwa... przypadkowy przypadek...? czy to puszczona w kosmos bujda...?
-
2008/09/11 20:34:51
Bujda ;)
Stary dowcip, wielokrotnie w różnych miejscach cytowany ;)
-
2008/09/11 23:51:09
No przecież pott podał linka do źródłowej miasteczkowej legendy.
-
2008/09/12 10:55:54
Urban legend i tyle, a nie żaden znajomy... Ja najczęściej słyszę ją w wersji o imprezie na działce i "zagryzieniu" tam królika-czempiona. Ale historia zabawna, nie da się ukryć... Choć ta o misiu, którego za komuny wzięto z cyrku, by NRD-owcy dygnitarze mogli do niego postrzelać, wydaje mi się śmieszniejsza. Miś bowiem, widząc, że mierzy do niego Honecker czy jakiś inny z bonzów, postraszył chłopa przejeżdżającego w pobliżu, zgonił go z roweru, po czym sam wsiadł na siodełko, zakręcił pedałami i oddalił się w pośpiechu, zostawiając za sobą zaszokowanych Niemców...
-
2010/11/07 13:50:17
Zaczęłam czytać z przerażeniem...na końcu wybuchnęłam śmiechem aż się maż na mnie podejrzliwie patrzył:))))